Ta strona używa plików cookie w celu usprawnienia i ułatwienia dostępu do serwisu oraz prowadzenia danych statystycznych. Dalsze korzystanie z tej witryny oznacza akceptację tego stanu rzeczy.    Polityka Prywatności       AKCEPTUJĘ

Brak sprzętu barierą w dostępie do zdalnej edukacji

Rozporządzenie w sprawie zdalnego nauczania przeniosło ciężar zorganizowania tego procesu na dyrektorów szkół oraz rektorów uczelni wyższych - mówi Ewelina Basińska, wykładowca zajęć praktycznych z jęz. niemieckiego, realizująca projekt na Uniwersytecie Humboldtów w Berlinie.

Jakie są największe bariery: brak sprzętu, brak przeszkolenia kadry, bariery biurokratyczne?
Jeśli przyjmiemy, że nauczanie zdalne to połączenie dyscypliny wiedzy z praktycznym działaniem w środowisku inżynieryjnym, czyli taka interakcja człowieka z maszyną, to tutaj potrzeba trójwymiarowości w przybliżeniu tego procesu. Badacze z Australii w roku 2007 wskazali po pierwsze na należytą infrastrukturę informatyczną, czyli dostęp do komputerów czy innych urządzeń cyfrowych, specjalne oprogramowania do edukacji zdalnej oraz szybkie łącze internetowe.
Po drugie nazwali konkretne kompetencje cyfrowe nauczycieli. Po trzecie wreszcie powołali wiele inicjatyw, związanych z dydaktyką nauczania zdalnego. Chodzi tu głównie o system prostych i skutecznych narzędzi, technik i metod oraz e-materiałów wspierających pracę nauczycieli. Zatem te trzy obszary to naczynia połączone – jeśli nie współgrają ze sobą należycie, nauczanie zdalne się sypie. Istnieje jeszcze co najmniej jedna kwestia, która może stanowić taką barierę – mianowicie interakcja człowieka z maszyną, w tym nauczyciela i ucznia.

Czy obecny sposób kształcenia pogłębia nierówności społeczne? Zwłaszcza właśnie w kwestii nauki języków obcych, gdzie te różnice istniały już choćby pomiędzy miastem a wsią?
Myślę, że dotkliwsze nierówności społeczne może wywołać jednak sam COVID-19. Utrata kontaktów międzyludzkich w obecnym stopniu, brak interakcji twarzą w twarz i fizyczny dystans wynikający z tych czynników rzeczywiście uderzają w wysokie tony przerażenia. Trzeba pamiętać, że proces nauczania to także relacje. I tutaj proponuje się priorytetowo, aby szczególnie zadbać o wsparcie społeczne w warunkach izolacji. Dopiero wówczas można się zabierać za skuteczną dydaktykę zdalną. Paradoksalnie, jeśli zniwelowalibyśmy problemy techniczne, nauczanie zdalne daje duże możliwości, a nawet zaryzykuję stwierdzenie, że może te nierówności spłycać.
 

Czym jest blended learning i czy jest rozwiązaniem problemu zamkniętych szkół i uczelni?
Wiele szkół czy uczelni opiera się w czasach pandemii COVID-19 na wypracowanych rozwiązaniach np. z pierwszego semestru zarówno w kwestiach oceniania, jak i stopnia intensywności zrealizowanego materiału. Za blended learningiem przemawia fakt, że możliwy tu kontakt z nauczycielem jest nieoceniony nie przez to, że mnie jako ucznia ktoś kontroluje na każdym kroku, ale przez to, żebym nie brnął na oślep, podczas gdy wyjaśnienie nauczyciela rozwiązuje moje problemy w mgnieniu oka. W tym środowisku liczy się także nauczycielski human touch, czyli zdolność do przewidywania problemów uczniów i studentów czy psychologicznych spekulacji. Wielu uważa, że technologia nigdy nie zastąpi nauczyciela, ale nauczyciele używający technologii zastąpią tych, którzy tego nie robią.

Co można zrobić z poziomu rozwiązań instytucjonalnych, aby zwiększyć dostęp do e-learningu? Co powinno się zmienić w przepisach?
W Polsce rozporządzenie MEN w sprawie zdalnego nauczania w czasie pandemii COVID-19 przeniosło ciężar zorganizowania tego procesu na dyrektorów szkół oraz rektorów uczelni wyższych. Na szczęście rozporządzenie to pozostawia dużą elastyczność. Idealna sytuacja, w której wszyscy uczniowie (również ci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi: warto tutaj zajrzeć do raportu TALIS) będą mieli dostęp do szybkiego internetu, komputera niewspółdzielonego z rodzeństwem, smartfona własnego, a nie rodziców, z pewnością nie nastąpi jakoś specjalnie rychło.

Jak doskonalić nauczycieli?
Jest krótka odpowiedź na to pytanie: skutecznie. Ale jest też odpowiedź dłuższa i bardziej skomplikowana, że systemowo i strukturalnie. Wyjaśnię, o co chodzi. Przez ostatnie trzy lata analizowaliśmy w Berlinie modele możliwych interakcji uczących się z technologiami. Badaliśmy grupy studentów pracujących w b-learningu na zajęciach z języka niemieckiego medycznego, czyli modelu opartego na nauce zdalnej oraz na spotkaniach w świecie rzeczywistym z wykładowcą (tutorem). Postawiliśmy sobie pytania, jak modelować najlepsze możliwe interakcje, czyli stworzyć system, który będzie miał wewnętrzną integralność i nie będzie jak chorągiewka. Jak stworzyć, by cele kształcenia były osiągane bez szkody i niedostatku czynnika ludzkiego (jakkolwiek to brzmi). W naszym modelu badawczym działało to dobrze, ponieważ porządnie zdefiniowaliśmy te narzędzia do nauki, nasze rozszerzenia multimedialne i jakieś tam nasze ekstensje. I to jest konstruktywna propozycja, która te lęki dzisiejsze łagodzi.

W Polsce ośrodków inkubacji technologii edukacyjnych mamy coraz więcej i ich pomoc jest nieoceniona. Do dyspozycji na cito pozostają także szkolenia organizowane przez szkoły, uczelnie, działy e-kształcenia, centra kształcenia nauczycieli oraz narzędzia dostępne na wolnych licencjach (np. e-podręczniki, LearningAps) czy materiały komercyjne udostępnione przez wydawców. Za tymi wszystkimi inicjatywami stoją interdyscyplinarni eksperci i specjaliści skutecznie podpowiadający, jak redefiniować paradygmat nauczania, czym jest i jak stosować metodę WebQuest, modele konstruktywistyczne czy kształcenie wyprzedzające. Ale też jak w tym festiwalu kolorowych aplikacji nie ulec pokusie ich atrakcyjności i nie stracić z oczu prymarnych celów kształcenia, bo przecież nawet najwspanialsze narzędzia same w sobie nie zaimplementują nam wiedzy czy umiejętności. Od samego oglądania filmików instruktażowych walca wiedeńskiego nie nauczę się fleckerla w prawo, nawet jeśli krok zmienny już mi od biedy jakoś wychodzi.

Monika Sewastianowicz

Czytaj więcej na Prawo.pl:
https://www.prawo.pl/oswiata/e-learning-bariery-prawne-i-technologiczne-opinia-ewy-basinskiej,499772.html?fbclid=IwAR3lCjFUhWLmDY7VaWHiQ2t7XOjHTuhKV4KD2SOMlf8TphJnO_oEb6xc2VQ